Spis treści

Jeep Renegade z USA - Motoryzacyjny Joe Pesci Jeep Compass z USA - Lenny Kravitz a Rock'n'RollFord EcoSport - Mini-Ronald z USASzalona Japonia z USA - Tanio i Ciekawie!Cztery Sportowe, ale nie do Sportu auta z USATani Youngtimer z USA - Zadatki na klasyka.BMW i4 z USA - Elektryczna PasjaAuta z USA - Niedrogi klasyk. Part 3Ozzy's Patients - Auta z USA na polskie wertepyPorsche Taycan z USA - Sportowy super-elektrykWikingowie z USA - Inwazja na Amerykę. Autoklasyk z USA - 10k za Autodiament! Część 2. Naked Gun z USA - Auto do 10 tysięcy część 1Auta z USA - Import Duszy i CharakteruSubaru Solterra z USA - EV typu Off-RoadCadillac Lyriq z USA - Liryczny Geniusz ElektrykiMercedes Benz EQS z USA - AutofuturamaJaguar I-Pace z USA - Elektryczny BrytyjczykVolvo XC40 z USA - Elektryk IdealnyZadbaj o siebie. Miej coś na własność. Honda CR-V z USA : auto warte uwagiElektryczne auta z USA - Future starts nowMazda 3 z USA - Little (Red) RoosterHyundai Kona z USA - Hot CrossoverHyundai Sonata z USA - Hybrydowy sedan wzorcowyAcura TLX z USA - Accord lecz nie Accord? Honda Passport z USA: The Big Mac Family SUVHyundai Elantra z USA - Driveworthy, Roadworthy!Vanderhall z USA - Auto? Motocykl? FUN!Equus BASS770 z USA - Auto nieprawdopodobneVW Passat z USA - Auto na wiekiVolkswagen sprowadzany z USA - Sensowny Szach-MatNowe Rozdanie - Sprowadzanie aut z USA AD.2022Old Horses z USA - konie robocze zakochanychLove is on the road. "Kochane" Auta z USA. GMC Vandura z USA - Feel like "A-Team"Legenda z USA - BMW 3.0 E9Bajer z Bel Air - Klasyk z USAKlasa R z USA - Mercedes nietypowy. Dobry nowy rok? Chyba tak! Cadillac CTS z USA - od zera do BohateraOstatni Mohikanin - Pontiac G8 z USABentley - Gentleman z USALincoln Nautilus - Kapitan Nemo z USAAuta z USA dla Jamesa Bonda - i nie tylko. Hot Hatche z USA cz.2 - Vive La Difference!Hot Hatch z USA - Golf vs FocusSssportowo z USALexus z USA - Luksus dla nas. Nie Harley z USA - a jednak moto!

Kia z USA - Wszystko w rodzinie

Zdarza się, że posiadając nawet dłuższy czas jakieś auto, myślami krążymy przy następnym lub takim, które ma lepsze osiągi, większy komfort czy też jest nowsze. Nie wiem jak Wy – ja doceniam swoje auta. Nawet jeśli to dziadki. Wystarczy bowiem wyskoczyć na dwudniowy wypad na rowerze – co zrobiłem w ostatni weekend celem otrząśnięcia się po szczepionce. Miałem deszcz, śnieg, wodę, wiatr w twarz i nocleg przy jednym stopniu na plusie oraz gruntowy przymrozek. Drugiego dnia za to piękna pogoda, świetne warunki, nogi w kondycji i jazdę na wysokim poziomie. Mijali mnie motocykliści – całe grupy. W okolicach Suśca – masa ludzi w autach. A ja, na kawałku syntetycznego tworzywa objuczony sakwami, przez 141 km do domu myślący o tym, jakie to jest przyjemne. Radzę każdemu, nawet komuś, kto nie sprowadza aut z USA, aby przejechał się rowerem na dłużej niż godzinę a zrozumie jakie dobro w postaci auta otrzymuje. Ja z roweru nie zrezygnuję, ale nikogo do ekstremalnych doznań na jednośladzie nie namawiam. Za to auto może kupić każdy z nas. Lub zdecydowana większość. Dzięki temu, jak ukształtowany jest współczesny nam świat, możemy je też sprowadzić z USA, taniej i lepsze. Do tego mogę, a w zasadzie możemy jako zespół zachęcać. Parę miesięcy temu zachłystywaliśmy się koreańską ofensywą na rynku amerykańskim. Stała się ona tak istotnym elementem współczesnej amerykańskiej sfery motoryzacyjnej że jej wpływu nie sposób nie docenić. Królujące na ulicach amerykańskich miast Land Cruisery zostawały stopniowo i systematycznie wypierane przez takie marki jak Hyundai i Kia, co jeszcze dekadę temu niespecjalnie było możliwe. Nikt nie przewidział jednak, że koreańska ofensywa będzie mieć impet Lewandowskiego w Bayernie Monachium przy czym nawet za oceanem nie musiała ona wspierać się królem asyst czyli Thomasem Muellerem. Po prostu koreańska myśl techniczna zespoliła dwie fascynujące rzeczy – ekonomiczną kalkulację i akceptowalny poziom, pozwalając sobie na sporo niespodzianek, które elektryzowały klientów i sprawiały, że ścierali oni czubki skarpetek w oczekiwaniu na nowe samochody. Weźmy takiego Stingera – Europa nosi zaszczytne miano królestwa GT, tu powstaje przecież 911 GT3, BMW serii 6, Bentley GT. Tymczasem azjatycki gigant, Kia, podbiera kilku panów z BMW, tworzy fantastyczny koncept i wciela go w życie, niemiłosiernie odzierając z klienteli renomowane marki. Dlaczego? Bo GT od Kii nie jest wcale zły, jest znakomity, świetnie się nim jeździ, ma rasowy wygląd i dostojny zapas testosteronu. Jeśli można to zrobić z autem klasy premium, to można z każdą inną klasą – co właśnie zrobiła koreańska ofensywa. Przyglądamy się ofertom tych aut w USA – nieustannie są bardzo ciekawe cenowo, gdyż nawet za duże auta z topowym wyposażeniem, często – z hybrydą – zapłacimy wielokrotnie mniej niż za porównywalne auta z niemieckim, brytyjskim, szwedzkim czy włoskim rodowodem. Dynamika rynku amerykańskiego jest taka, że akurat ich rodzime modele zapełniają też te mniej wymagające segmenty rynkowe przez co ich walka z koreańskimi samochodami jest ciekawa i owocna dla potencjalnych klientów. Tylko z USA dostaniemy takie auto jak post-policyjnego Taurusa z V8 3.6 litra za mniej niż 8 tysięcy dolarów. Ale jeśli spojrzymy na oferty Kii z USA, jest kilka naprawdę niebanalnych samochodów. Oto garść ciekawych ofert.

 

Kia Forte -Azjata z amerykańskim obywatelstwem

Kia Forte, 2019 rok. Niespełna 15 tysięcy dolarów za dwuletniego sedana. Pułapka w wypadku Forte to nie nazwa, chociaż brzmi jak wzmocniony lek na jakąś dolegliwość gastryczną, ale fakt, że jest to poprzednik europejskiego modelu ceed, który na zasadzie pokątnej umowy był nadal produkowany na rynek amerykański aż do 2020 roku. Z jednej strony Cerato (nazwa jeszcze gorsza niż Forte) wycofano z obiegu, z drugiej Forte, będące jego przedłużeniem, produkowano w USA jeszcze przez kilka lat – poznali je więc mechanicy, a że samochód nie należy do skomplikowanych, a po liftingu jest nawet całkiem ładny, znajduje nabywców na rynku wtórnym. Model ze zdjęcia napędzany jest na przednie koła i ma bardzo popularną rzędową czwórkę pod maską – dwulitrowy motor ma aż 143 konie i to bardzo żwawe koniki. Świetnie się tym jeździ, co wiem z autopsji, a ilość wyposażenia jest taka jak w aucie klasy premium: rozpoznawanie głosowe, konsola nad szybą, pełna elektryka, automat CVT, kontrola trakcji i klimatyzacja wielostrefowa. Na liczniku to sympatyczne autko ma niespełna 30 tysięcy mil, co jak na dwulatka jest dobrą wartością. Warto!

 

Optima -  absolutnie idealny sedan z USA

Kia Optima LX, 2015 rok. Optima to ciekawe auto – powstawało we współpracy z koncernem Hyundai. Inżynierowie Kii dostali całkowicie wolną rękę w designie więc zabrali się do pracy – Optima jest od trzeciej generacji ich autorskim projektem. Trzeba przyznać, że ciekawym – auto udanie imprezuje z layoutem Hondy i Toyoty. Przy czym to bardzo fajny, praktyczny i duży sedan średniej klasy. Cena za model ze zdjęcia to 8900 dolarów, co w zasadzie czyni go niezwykle ciekawym. Pod maską cztery cylindry, ale o pojemności 2.4 litra i mocy 178 koni. Do dynamicznej jazdy w sam raz, chociaż do uturbionego 2.4 troszkę brak – a wiadomo, że takie Optimy też są, można je zresztą znaleźć na rynku amerykańskim. Sześciostopniowa skrzynia manualna Sportmatic – ciekawa jak na auto z rynku amerykańskiego i raczej łatwa w serwisowaniu po naszej stronie Atlantyku. Za to wyposażenie wnętrza – jak w limuzynie: Bluetooth, tempomat, klimatyzacja automatyczna, elektrycznie regulowane fotele, radio CD z AUX, MP3 oraz 6-głośnikami, reflektory przednie typu projekcyjnego z funkcją doświetlania zakrętów, światła do jazdy dziennej wykonane w technologii LED, fotochromatyczne lusterko wsteczne, czujnik zmierzchu i deszczu, podgrzewane lusterka zewnętrzne i przednie fotele, skórzana tapicerka, wentylowany fotel kierowcy, reflektory ksenonowe, Lane Assist, system multimedialny z 7-calowym ekranem, nawigacją oraz kamerą cofania, a także 12-głośnikowy system audio ze wzmacniaczem 11-kanałowym o mocy 500W, a także panoramiczny szklany dach oraz podgrzewana tylną kanapa. Przebieg – 87 tysięcy mil. Kapitalny samochód za nieduże pieniądze!

 

Born in the USA - Kia Telluride

Kia Telluride, 2020 rok. Cena – 34 tysiące dolarów. To topowy SUV tej marki, zaprojektowany w biurze amerykańskim, a nie azjatyckim i przeznaczony typowo na amerykański rynek. Jeśli ktoś chce – jak najbardziej do sprowadzenia z USA. Telluride bije na głowę większość konkurencji, jeśli chodzi o pojemność, sposób wyposażenia, cenę i trwałość. W dodatku ma bardzo ostrą konkurencję, jeśli już o niej mówimy – to między innymi Ford Explorer, Honda Pilot, Pathfinder od Nissana czy Highlander Toyoty. I radzić sobie w takiej konkurencji wcale nie jest łatwo. Telluride robi to za pomocą bezkompromisowej jednostki napędowej V6 i bardzo nowoczesnego wnętrza z masą multimediów oraz bardzo mocnej, agresywnej stylistyki. Jest to jeden z najdroższych modeli koreańskiego giganta – ceny potrafią przekroczyć 45 tysięcy dolarów.

 

Stinger - najlepszy czterodrzwiowy sedan klasy GT!

Kia Stinger, 2019 rok. Chyba najbardziej bezczelny samochód koreański jaki powstał kiedykolwiek. Kia zatrudniła do jego projektowania między innymi Petera Schreyera (stylizacja) i Alberta Biermana (zawieszenie, układ jezdny). Panowie odpowiedzialni byli wcześniej za BMW serii M i jakimś cudem udało im się zrobić jedno z najciekawszych aut GT na rynku za śmieszną cenę. Pod maską Stingerów znajdziemy kilka podstawowych jednostek, chociaż aby czuć się GT na 100%, wypadałoby poszukać auta z motorem V6. Zamiast tego mamy silnik R4, dwulitrowy o mocy 250 koni. To i tak ogromnie dużo na tak małe, zgrabne auto. Auto, które ma wciąż czworo drzwi, fantastyczną sylwetkę i cudownie, wręcz kosmicznie nadaje się do dalekich podróży, nie będąc zbyt zachłannym na paliwo i korzystnie radząc sobie na wielu drogach, zwłaszcza w wersji z napędem na cztery koła. Auto, które w swojej kategorii wykosiło konkurencję. Arteon od Volkswagena jest na Stingera zbyt dostojny i majestatyczny, przypomina przy nim pancernik Bismarck atakujący motorówkę. Z kolei bliźniacze modele Genesis G70 i GV70 są bardziej masywne i bardzo, bardzo „azjatyckie” w stylizacji. Za model ze zdjęcia zapłacimy 23 tysiące dolarów. Może to być najtańsze dwuletnie GT na rynku.

Kia zaskakuje. To, jak podeszła do amerykańskiego rynku i klienteli za oceanem, traktując wszystkich mądrze i z szacunkiem, należy uznać za wzór. Na rynku w USA jest zatrzęsienie udanych, tańszych i droższych modeli ze znakiem Kia – sprowadzając je z USA mamy szansę na duże oszczędności. Zapraszamy do przejrzenia naszych ofert. Na pewno znajdziecie coś dla siebie.